Twój koszyk jest pusty
Przejdź do sklepu
Glina, woda i problem ze ściekami:
jak mądrze budować na Mazurach?
Warmia i Mazury to kraina słynąca z pięknych jezior, ale dla lokalnych inwestorów budowlanych to przede wszystkim region bardzo trudnych gruntów. W okolicach Olecka dominują ciężkie gliny oraz zupełnie nieprzepuszczalne iły. Zbita ziemia po każdym większym deszczu tworzy swoistą barierę, która drastycznie blokuje swobodny odpływ wody. W efekcie klasyczne, tradycyjne drenaże rozsączające błyskawicznie toną w podłożu i całkowicie przestają pełnić swoją funkcję.

Z tym powszechnym problemem zderzyła się czteroosobowa rodzina budująca swój wymarzony dom. Brak dostępu do gminnej sieci kanalizacyjnej oznaczał jedno. Sprawę bezpiecznego odprowadzania setek litrów ścieków każdego dnia trzeba wziąć we własne ręce. Trzeba było poszukać partnera, który oferuje nowoczesne przydomowe oczyszczalnie biologiczne.
Szambo? To niezwykle wysokie koszty i zszarpane nerwy
Na samym początku inwestorzy rozważali montaż klasycznego, betonowego szamba. Kalkulator jednak brutalnie ostudził ten zapał. Przy czteroosobowej rodzinie potężny wóz asenizacyjny musiałby przyjeżdżać na posesję niemal co miesiąc. To nie tylko regularne i stale rosnące koszty wywozu. To także rozjechany ciężkimi kołami podjazd oraz zrujnowany trawnik przed domem. Owszem, można byłoby położyć więcej kostki, ale to dodatkowe koszty i mniej zieleni na działce.
Do tego dochodził ogromny stres zimą, gdy oblodzone, zasypane śniegiem wiejskie drogi skutecznie odcinają bezpieczny dojazd. Ciągłe, nerwowe kontrolowanie poziomu nieczystości w klasycznym zbiorniku nie miałoby nic wspólnego z relaksem w nowym domu. Rodzina pilnie potrzebowała rozwiązania w pełni ekologicznego, bezobsługowego i odpornego na trudną mazurską ziemię. Odpornego też na srogie zimy północy kraju.
Mocna, inżynieryjna technologia na arcytrudny grunt
Wybór z perspektywy czasu okazał się prosty: tylko technologia bio. Analizując systemy na rynku, trafiono na ofertę firmy Traidenis-Pol. Zamiast plastikowych, kruchych osadników i awaryjnej elektroniki, producent zaproponował rozwiązanie idealnie skrojone pod ogromne wymagania podmokłych, niezwykle gliniastych terenów.
Wybór padł na polecaną przydomową oczyszczalnię ścieków do 5 osób NV-1 Traidenis. Dlaczego akurat ta? Przede wszystkim z uwagi na mocny, zwarty i pionowy korpus odlany z grubego laminatu poliestrowo-szklanego. Pionowa konstrukcja gwarantuje szczelność i wytrzymuje potężne ciśnienie pęczniejącej gliny. Do tego w zbiorniku nie ma żadnych ruchomych pomp, które mogłyby ulec awarii.
Urządzenie działa „mądrze”, współpracując z naturą: łączy osad czynny i wydajne złoże biologiczne. Aktywne, tlenowe bakterie tak precyzyjnie trawią wrzucane nieczystości, że z ogrodu ulatuje wyłącznie czyste powietrze i woda, bez drobiny brzydkiego zapachu. Potrzebne bakteriom powietrze dostarcza cichutka dmuchawa, bezpiecznie schowana na zewnątrz.
Błyskawiczna akcja w glinie: montaż w jeden dzień
Głębokie kopanie w ciężkiej glinie to dla instalatorów koszmar, ale perfekcyjne planowanie zrobiło tu niesamowitą robotę. Wykwalifikowana ekipa wjechała na działkę małą i zwrotną minikoparką. Kompaktowy kształt zbiornika sprawił, że przygotowany wykop był stosunkowo niewielki i nie zdewastował całego ogrodu. Piękne drzewa oraz nowo posadzone krzewy pozostały nienaruszone.
Logistyczna operacja wraz z zasypaniem zajęła profesjonalistom zaledwie jeden dzień roboczy. Aby uchronić urządzenie przed zgniataniem przez glinę oraz przed wyparciem przez wysokie wody gruntowe, zbiornik dookoła obsypano grubą, stabilizującą mieszanką cementowo-piaskową. Po zasypaniu sprzętu ziemią, na równo przystrzyżonym trawniku została tylko niewielka, estetyczna pokrywa wkomponowana w ścieżkę z kamienia.
zamów już dzisiaj
Nasze produkty
Czysty zysk i pełna wolność od samego początku
Decyzja o montażu oczyszczalni NV-1, podjęta jeszcze na etapie projektowania i wykańczania domu, okazała się strzałem w dziesiątkę dla domowego budżetu. Rodzina od razu wyeliminowała wysokie i regularne rachunki za wywóz szamba, które musiałyby obciążać portfel. Jedyne bieżące koszty eksploatacji to teraz minimalne zużycie prądu przez pracującą dmuchawę.
Jednak to wcale nie zaoszczędzone finanse cieszą domowników najbardziej, a pełna, życiowa wolność. Nikt w nowym domu nie musi się absolutnie stresować tym, że podziemny zbiornik zaraz się przepełni. Oczyszczalnia została zaprojektowana z myślą o codziennych potrzebach czteroosobowego gospodarstwa domowego, obejmujących zarówno regularne kąpiele, jak i częste korzystanie z pralki. Włączając przydomową oczyszczalnię w kosztorys budowy, rodzina od początku uniezależniła się od usług zewnętrznych firm asenizacyjnych i zapewniła sobie spokój na długie dekady.
Przepisy budowlane sprzyjają niezależności
Polskie ustawodawstwo wyraźnie ułatwia życie właścicielom posesji, którzy nie chcą polegać na tradycyjnych zbiornikach bezodpływowych. Tam, gdzie lokalna infrastruktura kanalizacyjna nie dociera, można bez przeszkód stawiać na przydomową biologię. Co istotne, prawo przewiduje również logiczne wyjątki. Nawet jeśli sieć gminna przebiega w bliskim sąsiedztwie, ale wpięcie się do niej oznaczałoby konieczność niszczenia nowej drogi asfaltowej czy przeciągania instalacji przez sąsiednie parcele (co generuje nieuzasadnione, ogromne koszty), inwestor może wybrać własny system ekologiczny.
Z praktycznych zapisów o budowie przydomowej oczyszczalni ścieków masowo korzystają obecnie różne grupy nabywców. To przede wszystkim osoby wznoszące nowe domy na terenach całkowicie pozbawionych miejskiej infrastruktury, rodziny pragnące na zawsze odciąć się od rosnących kosztów asenizacji, a także właściciele starszych budynków zmuszeni do pilnej wymiany niedziałających już i trwale zapchanych układów drenażowych.
Krótko o modelu NV-1 w trudnym terenie – FAQ